2020-11-03, 17:31
2020-11-03, 17:31
2020-10-19, 14:05
2020-08-30, 13:46
2020-08-22, 14:56
2020-08-16, 14:15
2020-07-31, 16:35
2020-07-25, 14:15
2020-07-18, 11:30
2020-07-12, 11:29
2020-06-25, 18:17
2020-06-19, 11:30
2020-06-11, 11:31
2020-06-01, 12:33
2020-05-29, 13:08
2020-05-23, 23:14
2020-05-16, 11:23
Pewnie niejeden raz widziałeś na amerykańskim filmie przydrożne bary ze stolikami ustawionymi w rzędach i krzątające się między nimi kelnerki, wciąż dolewające komuś kawy z charakterystycznego szklanego dzbanka.
Parafrazując klasyka: Byłeś kiedyś w Stanach? Ja nie, ale znam kogoś kto był i mi opowiedział to i owo (koniec cytatu). Dowiedziałem się od pewnej osoby, która mieszka w USA od wielu lat, m.in., że często dają tam kawę za darmo. Zawsze sądziłem, że to tylko taki chwyt filmowy. No wiecie – Amerykanie podobno nie są małostkowi, więc po co komu w filmie scena z dopisywaniem kolejnych kaw do rachunku i wydawaniem reszty z dwudziestodolarówki? Takie coś to może byłoby dobre ale w kinie skandynawskim, albo w jakimś dramacie Felliniego, lecz raczej na pewno nie w hollywoodzkiej produkcji.
A jednak. Podobno jadąc do baru i zamawiając coś do jedzenia, kawę dostajemy gratis. I to zanim w ogóle zastanowimy się, co chcemy zjeść. Zadaję sobie w takim razie pytanie, jak to się dzieje, że szasta się nią na lewo i prawo, skoro jest produktem dość drogim? Nawet ta najpośledniejsza kawa w Unii Europejskiej to wydatek około 2 Euro za paczkę. Gdzie jest więc interes?
Zapewne w sprzedaży dań i napoi. Amerykanie to społeczeństwo przywykłe do stołowania się w barach i restauracjach, więc prawdopodobnie opłaca się klientów raczyć darmową kawą, byleby na miejscu zamówili coś jeszcze do zjedzenia. Kolejna sprawa to jakość kawy. Typowa to taka, którą przygotowuje się w dużym ekspresie przelewowym i – jak zażartował kiedyś autor jednego z kawowych blogów, które czytywałem – jest to lura nie tylko z wyglądu, ale także w smaku. Podobno przygotowuje się ją z taniej robusty, która ma nieprzyzwoicie wysoką zawartość kofeiny. Jest jej tyle, według tegoż autora, że wprawia w galop serce Europejczyka niewprawionego w piciu takiego napoju.
Chyba Europejczycy są pod tym względem bardziej drobiazgowi. Dla przykładu, sporządzając kawowe desery na Starym Kontynencie używa się espresso a nie kawy filtrowanej, jak rzekomo mają to w zwyczaju robić Amerykanie, o tamtejszych kawiarniach sieciowych nie wspominając. Tak – nawet macchiato powstaje tam na bazie zwykłej kawy filtrowanej. Mimo tego, chętnie bym je spróbował. Zawsze to jakaś ciekawostka.
Autor artykułu: |