2020-11-03, 17:31
2020-11-03, 17:31
2020-10-19, 14:05
2020-08-30, 13:46
2020-08-22, 14:56
2020-08-16, 14:15
2020-07-31, 16:35
2020-07-25, 14:15
2020-07-18, 11:30
2020-07-12, 11:29
2020-06-25, 18:17
2020-06-19, 11:30
2020-06-11, 11:31
2020-06-01, 12:33
2020-05-29, 13:08
2020-05-23, 23:14
2020-05-16, 11:23
Stany Zjednoczone słyną nie tylko z sieciówek podających niekoniecznie zdrowe jedzenie, lecz również z tych, które serwują kawę i przy okazji słodkie przekąski. Mimo ich popularności, olbrzymia część sprzedaży parzonej kawy odbywa się w różnego rodzaju barach. Znane są one z bardzo niskiej ceny tego trunku i niekoniecznie dobrej jakości.
Napój nalewany przez panią w fartuszku do białych kamionkowych filiżanek z charakterystycznego dzbanka, amerykańscy eksperci kawowi określają popularnym wśród nich określeniem „Baerly coffee”, czyli ledwie kawą. I zapewne się nie mylą. Niestety jeszcze nie miałem okazji bycia w USA, lecz znam opinię znajomych, którym zdarzyło się to nawet kilkakrotnie. Z uwagi na moje zainteresowania kiedyś podpytywałem ich, jak oceniają typową amerykańską kawę z przydrożnych barów, jakie znamy ze scen filmowych. Odpowiedź była zawsze podobna. To nie kawa, to jakaś lura, która ją przypomina. Pewna znajoma mieszkająca od ponad dziesięciu lat w Denver (Colorado), powiedziała mi nawet, że nasza obiegowa opinia na temat hektolitrów kawy wypijanych przez Amerykanów bierze się właśnie z tego, że jest ona po prostu, jakby „rozwodniona”. Od razu przypomniało mi się, że słynący z zamiłowania do herbaty Anglicy, tradycyjnie również nie piją mocnego naparu. Jest to raczej jedna torebka zanurzona w sporym imbryku z wrzątkiem, która powoduje, że napar jest ledwo słomkowy. Może dlatego, dla podniesienia walorów smakowych, wzbogaca się go potem odrobiną mleka.
Wracając do taniej amerykańskiej kawy. Ostatnio natknąłem się na serwisie YouTube na ciekawy film, w którym ekspert kawowy poddał ocenie kawy serwowane w siedmiu najpopularniejszych sieciach kawiarni na terenie Stanów Zjednoczonych. Jakich? Nie będę zdradzał, czy też silił się na komentarz do tego, co zobaczyłem i usłyszałem. Najlepiej jeśli sami zapoznacie się z materiałem wideo, który znajdziecie pod tym linkiem: https://www.youtube.com/watch?v=Cu-S_USMQ0U
Jeśli Wasz angielski nie jest na tyle dobry do tego, żeby zrozumieć wszystko z słuchu, zawsze możecie włączyć anglojęzyczne napisy wygenerowane automatycznie przez serwis YouTube. W moim przypadku jest to pomocne. Polecam jeszcze raz, naprawdę warto to zobaczyć.
Autor artykułu: |