Kawa, Rock&Roll i nie tylko na Woodstocku 2017

Kawa, Rock&Roll i nie tylko na Woodstocku 2017Tego festiwalu nie sposób pominąć. Przynajmniej mnie od kilku lat to się nie przydarza. Poza fantastycznym klimatem muzycznym, ludzkim i bardzo średnim żarciem w fastfoodach, można było wypić całkiem dobrą kawę i zrobić fajne zdjęcia.

Kawy kosztowałem w dwóch miejscach. W strefie dla gości i na polu, gdzie bawi się ogromny tłum festiwalowiczów. Co mnie pozytywnie zaskoczyło – nie podają w barach brei, tylko naprawdę przyzwoitą czarną w różnych wielkościach. Wyboru wielkiego nie ma, bo nikt nie przyjeżdża na festiwal się delektować – chyba że muzyką, piwem lub mocniejszymi trunkami. Ale jeśli chodzi o kawę, to przyznam, że nie wciskają ludziom byle czego.

No może cena mogłaby być nieco niższa. Za duży kubek w Artist Zone płaciłem osiem złotych ale dostałem około 300 ml. Kawa była smaczna i postawiła mnie na nogi. Czuć było, że napar zrobiono nie z byle jakiego ziarna. To nie był typowy, tani „kwas”, jaki podają nawet z ekspresów ciśnieniowych na masowych imprezach. Generalnie polecam Woodstock za wszystko. Kawę również.

Przy okazji wrzucam Wam kilka fotek z mojego aparatu.

Festiwalowa publiczność przed sceną.

Zabawa podczas koncertu New Model Army.

Mój syn (po środku) z festiwalowym kolegą i wokalistą New Model Army, Justinem Sullvianem.

Chyba się wczułem…

Autor artykułu:
Bogumił Bronowicz - Szaman Palenia Kawy

Autor artykułu: Bogumił Bronowicz - Szaman Palenia Kawy

Masz uwagi co do tego artykułu, chciałbyś o coś zapytać lub podzielić się czymś ciekawym? Dodaj komentarz lub napisz do mnie na adres: bogumil@cie-kawa.pl Chętnie odpowiem na każde pytanie.

I niech kawa będzie z Tobą! 😎☕️


Add comment

Required fields are marked with *. Every comment is subject to approval.

Author*

Website

Comment*

Please do not type anything here

Checking here, to indicate that you have read and agree to the terms of the Privacy Policy