2020-11-03, 17:31
2020-11-03, 17:31
2020-10-19, 14:05
2020-08-30, 13:46
2020-08-22, 14:56
2020-08-16, 14:15
2020-07-31, 16:35
2020-07-25, 14:15
2020-07-18, 11:30
2020-07-12, 11:29
2020-06-25, 18:17
2020-06-19, 11:30
2020-06-11, 11:31
2020-06-01, 12:33
2020-05-29, 13:08
2020-05-23, 23:14
2020-05-16, 11:23
Jakiś czas temu jechałem do Niemiec. Moim celem było miasto Fulda w Hesji. Wyruszyłem z Warszawy około godziny 20.00, więc przewidywałem nocny przystanek w podróży tuż po przekroczeniu granicy na Odrze a drugi w głębi Niemiec, połączony ze śniadaniem.
Tak też się stało. Zatrzymałem się na jednym z pierwszych parkingów po niemieckiej stronie, gdzie uciąłem sobie dwugodzinną drzemkę, po której z nowymi siłami ruszyłem przed siebie do celu na południowy zachód. Nie spieszyłem się, bo nie musiałem. Pomimo braku ograniczeń prędkości na niemieckich autostradach, jechałem w rozsądnym tempie około 120 km/h, tylko czasami nieco więcej. Będąc już prawie u celu zatrzymałem się na jednym z parkingów przy autostradzie. Postanowiłem posilić się w miejscowej restauracji
szybkiej obsługi.
Od razu zauważyłem, że jest to miejsce o lokalnym charakterze. W środku znajdowała się długa lada z kanapkami, kilkoma rodzajami past do chleba, do tego typowe pozycje w niemieckim menu, czyli kiełbaski. Wszystko wyglądało świeżo i apetycznie, wręcz domowo. Konsumpcja odbywała się w większości na stojąco, bo poza kilkoma stolikami, przestrzeń wnętrza zajmowały długie lady z dostawionymi tylko gdzieniegdzie taboretami barowymi.
Zamówiłem sobie zestaw trzech kanapek za pastą jajeczną i kiełbaską, zresztą bardzo smaczną, a do tego kawę. Co spodobało mi się od razu – kawy nie podawano w tekturowych kubeczkach, lecz w prawdziwych filiżankach ze spodkami białego koloru. Porcja kawy też była słuszna. Myślę, że otrzymałem około 200 ml naprawdę esencjonalnej czarnej kawy, którą dla odzyskania energii posłodziłem cukrem.
Popijając to tradycyjne niemieckie śniadanie kawą pomyślałem sobie: szkoda że w Polsce nie ma takich miejsc przy autostradach. Do wyboru mamy albo McDonald's albo to, co znajdziemy na sieciowych stacjach benzynowych, czyli hot-dogi, długoterminowe kanapki z tostów, chipsy ziemniaczane, itp. Co prawda jedna z tych stacji, z tego co pamiętam, zaoferowała niedawno nawet pierogi i coś jeszcze z klasyki polskiej kuchni, jednak ten wyjątek potwierdza regułę. W naszym kraju przy autostradzie trudno o tradycyjne polskie śniadanie z zupą mleczną, jajecznicą na boczku, parówkami, wyborem świeżo zrobionych kanapek z wiejską kiełbasą, szynką, jajkiem, ogórkiem kiszonym itp. Kawy można się napić na ogół tylko z kartonowego kubka – najlepiej na wynos. Eh, naprawdę żałuję, że nie mamy tego, co nasi zachodni sąsiedzi.
Autor artykułu: |