Yankee Candle – świece i woski o zapachu kawy

Yankee Candle – świece i woski o zapachu kawyJakiś czasu temu jedna z koleżanek zachwyciła się świecami zapachowymi. Kupowała przeróżne, o rozmaitych kształtach, zapachach, kolorach i rozmiarach. Najbardziej nie cierpiałam tym mdlących kwiatowych, całe szczęście nos szybko przyzwyczaja się, więc kolejne aromaeksperymenty dało przetrwać się w miarę bezboleśnie. Aż w końcu nastąpił przełom bo odkryła amerykańskiego producenta o swojsko brzmiącej nazwie Yankee Candle. Przyznam, że sama z przyjemnością wdychałam te zapachy.

Po udanym zakupie w/w koleżanki, zebrało nas się kilka z planem zbiorowego zamówienia kilku miłych dla nosa zapachów. Ja postanowiłam zainwestować m.in. w wosk o zapachu kawy. Dlaczego wosk a nie świeca? Powód prozaiczny: cena. Świece Yankee Candle potrafią kosztować nawet ponad 100zł (w zależności od wielkości), woski zaś można kupić już za 7zł. A ponieważ w jednym z pudełek oznaczonych jako „graty nie wiadomo do czego” zlokalizowałam kominek to olejków zapachowych – który jak się okazało równie dobrze radzi sobie z woskiem – stwierdziłam, iż nie wykosztuję się za bardzo nawet jeżeli zakup wosków okaże się nieudany.

Yankee Candle ma w ofercie ogrom zapachów (nawet bekonu, skóry, indyka z nadzieniem i bawarskiego precla:D:D:D!), w tym kilka aromatów kawowych są to m.in.: hazelnut coffee, cafe au lait, cappuccino truffle i roasted coffee. Najbardziej zależało mi na roasted coffee ale akurat nie było go w ofercie internetowej. Drugim wyborem były trufle o smaku cappuccino, trzecim zaś kawa o zapachu orzechów laskowych.

Cóż się okazało po odpaleniu fragmentów małych tartaletek (taki kształt właśnie mają te woski)? Trufle cappuccino okazały się delikatnym przyjemnym zapachem ale czy doszukałam się tam nut kawy? Niekoniecznie. Więc nastawiając się na wąchanie zapachu cappuccino można się rozczarować. Natomiast kawa orzechowa to było coś! Mocny, intensywny zapach ziaren, nie trzeba rozgrzewać wosku na długo – jeżeli jakość tego typu wyrobów mierzy się intensywnością zapachu to jest to dobry produkt z przeznaczeniem na chłodne, weekendowe poranki, także w domowo-wannowym SPA. Nie polecam zamykania się z kominkiem działającym dłużej w jakimś małym pomieszczeniu.

Nie jestem szczególną fanką świec, wosków, olejków zapachowych a nie daj Boże kadzidełek (do których mam wręcz wstręt brrrr…). Lubię zapachy naturalne np. świeżo skoszonej trawy, zapachu ziemi po burzy, morskiej trawy i świeżo zmytej podłogi (no to akurat aromat syntetyczny). Z zapachów Yankee Candle oprócz tych wcześniej wymienionych miałam okazję wąchać: dziką miętę, sycilijską cytryne i maliny z bezą. Wszystkie dość intensywne ale przyjemne i faktycznie pachną tym czym deklaruje producent. Nie wiem czy zostanę wierną fanką i będę próbowała różnych zapachów czy szybko mi się znudzą. Ale na pewno sprawdzę jeszcze 2 zapachy: po pierwsze lawenda do szaf :) i jakiś bożonarodzeniowy: cynamon, ciasteczka czy coś w tym stylu. Wszystkim wielbicielom aromaterapii z czystym sumieniem polecam.

Autorka artykułu:
Agnieszka Sarat - Serwisowa Mała Czarna

Agnieszka SaratMasz uwagi co do tego artykułu, chciałbyś o coś zapytać lub podzielić się czymś ciekawym? Dodaj komentarz lub napisz do mnie na adres:
agnieszka@cie-kawa.pl
  Chętnie odpowiem na każde pytanie.

I niech kawa będzie z Tobą! 😄☕️


Add comment

Required fields are marked with *. Every comment is subject to approval.

Author*

Website

Comment*

Please do not type anything here

Checking here, to indicate that you have read and agree to the terms of the Privacy Policy