2020-11-03, 17:31
2020-11-03, 17:31
2020-10-19, 14:05
2020-08-30, 13:46
2020-08-22, 14:56
2020-08-16, 14:15
2020-07-31, 16:35
2020-07-25, 14:15
2020-07-18, 11:30
2020-07-12, 11:29
2020-06-25, 18:17
2020-06-19, 11:30
2020-06-11, 11:31
2020-06-01, 12:33
2020-05-29, 13:08
2020-05-23, 23:14
2020-05-16, 11:23
Kawa rozpuszczalna? Nie jestem jej fanem, ale nie ukrywam, że czasem ratuje mój stan. Gdy sen morzy a noc nieprzespana, smak nie ma znaczenia.
Bez względu na smak kawy rozpuszczalnej, jest to ważny trunek dla ludzi, jak świat długi i szeroki. Czasem popija się go z braku wyboru, czasem z lenistwa, a czasem nawet ze smakiem. Poznałem kiedyś człowieka, który mówił całkiem poważnie, że wspaniale smakują mu kawy instant. Jego zdaniem, są nawet lepsze niż kawa naturalna – bo to ekstrakt, bo to esencja smaku... Cóż, ile ludzi, tyle gustów. Ten facet podgrzewał nawet paluszki solone w kuchence mikrofalowej i zjadał je na obiad z majonezem lub ketchupem, co robiło na mnie takie wrażenie, jakie na Włochu zrobiłyby kluski z truskawkami.
Popularna „rozpuszczalnka” ma też grono ciekawych miłośników. Słyszałem kiedyś o koledze kolegi, który zbierał różne gratisowe drobiazgi – podkładki do piwa, pałeczki z orientalnych knajp, kosmetyki hotelowe, itp., ale najważniejszą wśród jego kolekcji były saszetki kawy rozpuszczalnej z różnych odwiedzanych miejsc. Miał ich chyba kilkaset. Podobno nosił się nawet z zamiarem zgłoszenia swojego dorobku kolekcjonerskiego do księgi Guinnessa. Moim zdaniem łatwiej by mu było trafić do programu „Śmierć na tysiąc sposobów”. Wystarczyłoby wypić tylko część tego, co zgromadził.
Na popularnym kanale filmowym w Internecie jest sporo klipów, na których faceci otwierają, tzw. żelazne racje wojskowe z różnych krajów, porównując smak zawartych w nich dań i trunków. Oglądając je byłem pod wrażeniem. Po prostu, nie miałem pojęcia, że z proszku zalanego podgrzaną wodą można wyczarować tak wiele różnej strawy i napitków. No może poza wódką, bo skoro nie było jej nawet w racjach rosyjskich, to znaczy, że takowa nie istnieje.
Co łączy te wszystkie filmy? Ich autorzy rozwodzą się nad wyższością smaku żołnierskich dań z różnych krajów z wyczuwalnym patriotycznym uniesieniem. A to najlepszą kiełbasę jedzą niemieccy żołnierze, a fasolkę brytyjscy, a to czekolada belgijska jest lepsza od francuskiej, itp. Natomiast, co do kawy panuje zgoda: „Jak to można pić?”, „Nic szczególnego.”, „Może przejdźmy do kolejnego produktu.”, itp. Zatem nie tylko muzyka łagodzi obyczaje. Jak widać, kawa rozpuszczalna ma podobne oddziaływanie – „Pace, Love and Instant Coffee!”, lub w odwrotnej kolejności...
Widziałem nawet na jednym z filmów szaleńca, który otworzył amerykańską rację wojskową z czasów drugiej wojny światowej, wydobył z niej kawę rozpuszczalną, zalał ją wrzątkiem i wypił. Spodobał mi się jego komentarz, parafrazując: „O widzę, że nic się nie zmieniło. Kawa instant jest tak samo niedobra, jak zawsze.”.
Skoro więc przez tyle dekad nie dało się diametralnie udoskonalić jej smaku, nie ma co się spodziewać, że w najbliższym czasie coś się zmieni. A temu, kto dokona przełomu, Nobla! Oczywiście w dziedzinie pokoju.
Autor artykułu: |