2020-11-03, 17:31
2020-11-03, 17:31
2020-10-19, 14:05
2020-07-31, 16:35
2020-06-19, 11:30
2020-03-25, 14:16
2020-03-21, 16:19
2020-03-14, 14:44
2020-02-24, 18:55
2020-02-12, 16:54
2020-02-05, 13:03
Potwierdza się reguła dotycząca jakościowej przewagi kaw z małych plantacji nad produktami serwowanymi kawoszom przez producentów – gigantów. Ziarna tej konkretnej, etiopskiej kawy, uprawiane są przez rolników na maleńkich plantacjach – określanych niekiedy uprawami ogrodowymi. Recenzję piszę po wypiciu 3 torebek wyżej wspomnianej kawy. Po raz pierwszy zdarzyło mi się kupić dany rodzaj ziaren tyle razy. Szlachetna etiopska Arabika podbiła moje kubki smakowe i przyczyniła się do wypijania nadprogramowego kubka małej-czarnej dziennie. Coś pysznego.
Mamy tutaj do czynienia ze 100% afrykańską Arabiką. Uprawy prowadzone są na wysokościach od 1700 do 2200 m n.p.m. Między innymi to usytuowanie plantacji sprawia, iż kawa jest umiarkowanie intensywna a przy tym mocno kwasowa. W profilu smakowym wyraźnie zaznaczają się nuty: kwiatowe, cytrusowe, herbaciane oraz słodkich owoców pestkowych.
Kremowe, proste, skromne z beżowo-złotą etykietą informacyjną. Kolorowym akcentem jest zgaszona zieleń oraz czerń tabeli, na której znajdziemy najważniejsze informacje. MKCafe Fresh nadal nie poprawiła sposobu zamykania opakowań kawy – wielka szkoda, bo do wyboru istnieją zdecydowanie lepsze i poręczniejsze dla konsumenta opcje.
Lekki, winny i żywy. W przypadku etiopskich ziaren to nie aromat uwodzi, pierwsze skrzypce odgrywa tutaj smak.
Nuty cytrusowe bardzo wyraźne, przyjemne, rześkie i trochę dzikie. Zagadką w tej kawie jest dla mnie kwasowość. Wyraźnie wyczuwalna jednak przy tym przyjemna, choć nie należę do osób, które dobrze tolerują akurat tę cechę. Zwykle poszukuję kaw słodkich o jak najmniejszej kwasowości. W Ethiopia Yirgacheffe ta kwasowość lekko drażni i orzeźwia. Trudno zdefiniować to odczucie inaczej niż przyjemną kawową zagadkę. Ta kawa nie męczy, nie powszednieje, stale zachęca do kolejnego parzenia.
Jak na tą palarnię jest to jej średnia półka cenowa. Około 27 zł za ćwierć kilograma i jak zwykle opcja sięgnięcia po liczne promocje w postaci obniżek bądź otrzymania kawy w gratisie. Łowcy cenowych (i nie tylko) okazji na pewno będą usatysfakcjonowani.
Ziarna z Etiopii wyjątkowo przypadły mi do gustu. W kolejnym kawowym zamówieniu na pewno nie zabraknie tego gatunku. Lekkość, orzeźwienie i cytrusowy posmak czyni ją idealną kawą zwłaszcza dla tych, którzy nie lubią typowego ostrego, ciężkiego smaku i aromatu ziaren, do którego przyzwyczajały na tyle lat wielkie koncerny spożywcze. Ode mnie 9+ po raz pierwszy. Mam nadzieję, że MKCafe Fresh zostawi kawę z Etiopii w swej ofercie na dłużej.
Autorka artykułu: |