2019-06-30, 10:03
2019-06-30, 10:03
2019-06-04, 18:18
2019-06-04, 18:12
2019-06-04, 18:05
2019-02-25, 14:18
2018-09-11, 08:25
2018-09-05, 12:41
2018-09-05, 12:35
2018-06-13, 16:00
2018-06-13, 15:51
2018-04-27, 11:58
2018-03-12, 17:27
2018-03-08, 20:39
2018-03-08, 20:29
2018-02-08, 17:02
2018-02-08, 16:24
2017-12-01, 11:24
2017-12-01, 11:23
2017-11-27, 18:07
2017-11-09, 08:28
2017-11-09, 08:26
2017-11-09, 08:24
2017-10-02, 16:26
Kto czytał powieści Ryszarda Kapuścińskiego opowiadające tragiczne dzieje mieszkających w Rwandzie plemion Hutu i Tutsi lub zwyczajnie interesuje się historią „czarnego lądu”, ten wie, że rosnąca na jej terenie kawa zbrukana jest krwią setek tysięcy mieszkańców tego biednego kraju.
Uprawa kawowców w Rwandzie nie jest łatwa – kraj ten jest bowiem bardzo słabo rozwinięty, pogrążony w skrajnym ubóstwie a przede wszystkim zniszczony wojną domową (która największe swoje żniwo zebrała w 1994 roku, kiedy w ciągu zaledwie 100 dni zostało wymordowanych, według niektórych źródeł, ponad milion mieszkańców tego kraju, głównie Tutsi). Masowe migracje tych, którzy uciekli przed masakrą, brak dostępu do morza czy oceanu i w końcu uzależnienie dochodów kraju od światowych cen kawy i herbaty to tylko niektóre z przeszkód stojących na drodze do wyjścia Rwandyjczyków na prostą.
Jednak, pomimo wszystko, widać światełko w tunelu. Rolnicy zaczynają zrzeszać się w spółdzielnie produkcyjne, które nie tylko dbają o jakość produkowanych ziaren kawowca ale zapewniają również na nie zbyt poza afrykańskim kontynentem. Związek rolników o nazwie Kagano zrzesza 650 rolników, inny – Abokamo – 500. Ogólnie, w Rwandzie z uprawy kawowców żyje ok. 400 tys. osób.
Teren Rwandy idealnie nadaje się pod uprawę kawowców – położony jest na wyżynie, która na zachodzie sięga 3 tyś. m n.p.m. i opada delikatnie ku wschodowi; do tego wulkan Karisimbi (4507 m n.p.m.) i powulkaniczna gleba oraz idealny klimat (podrównikowy wilgotny, górski), pełen słońca. Zasadzone przez kolonizatorów na początku XX wieku drzewka kawowca porastają właściwie całe terytorium kraju. Znajdziemy je m.in.:
Ze względu na to, że kawowce rosną na wzgórzach nie są możliwe mechaniczne zbiory owoców – pozyskuje się je jedynie ręcznie a następnie obrabia metodą na mokro (zaletą ukształtowania terenu Rwandy jest występowanie licznych rzek i jezior, zapewniających stały dopływ wody). Nie są także stosowane pestycydy (Rwandyjczyków najzwyczajniej nie stać na chemiczne środki ochrony roślin). Nawozem są minerały znajdujące się w powulkanicznej glebie.
W takich warunkach powstaje arabika szczepu Bourbon o ziarnach najwyższej jakości, poszukiwanych przez największych smakoszy.
Nie jest to tania kawa ale zakupy on-line pozwolą na wydanie na nią mniejszej kwoty (gdyż ziarna są zazwyczaj wypalane bezpośrednio przed zakupem i nie muszą nigdzie dłużej leżakować). Cena, w zależności od miejsca zakupu, od 60 do 150 zł za kilogram. Pytaj o nią w dobrych kawiarniach i palarniach. Sklepy on-line, w których kupisz tę kawę to salvatti, bogactwokaw czy lafaye.
Jak większość kaw afrykańskich ta z Rwandy posiada idealny balans pomiędzy słodyczą, kwasowością i goryczą. Nie jest to kawa mocna ale o intensywnym smaku (głównie owoców cytrusowych) i zapachu, z lekkim, gładkim body. Kawa ta pozostawia na języku intensywny posmak owoców, karmelizowanego brązowego cukru i czekolady. Warto zaznaczyć, że jej kwasowość jest stosunkowo duża, a ziarna wypalane średnio lub jasno.
Osobiście uwielbiam afrykańskie kawy – jak żadne inne pije je jedynie z odrobiną mleka, są orzeźwiające, lekkie a zarazem przepełnione ciekawymi, owocowymi nutami.
Jeśli zastanawiacie się jaką tym razem kupić kawę, nie wahajcie się, wybierzcie tę z Rwandy, każde najmniejsze opakowanie tych wspaniałych ziarenek to lepszy byt jej mieszkańców.
Autorka artykułu: |